Niemiecki polityk pogroził palcem naszemu premierowi

autor

Niemiecki deputowany CDU, Jochen-Konrad Fromme, ostrzega premiera Kaczyńskiego by nie próbował wpływać na decyzję sądów w sprawie pozostawionego przez Niemców mienia przesiedleńczego. Odniósł się w ten sposób do wypowiedzi polskiego premiera, który zaapalował do sędziów, by przy wydawaniu wyroków o zwrocie majątku lub wypłacie odszkodowania, brali pod uwagę polską rację stanu.


Chcesz kupić dom czy mieszkanie? Widzisz promocyjny kredyt z najniższym oprocentowaniem? Lepiej nie daj się złapać i dokładnie sprawdź wszystkie warunki. Bo banki nieźle kręcą i nigdy nie powiedzą o wszystkich opłatach.


Maksymiuk: Komisja ds. CBA nie jest konieczna

Do tej pory Samoobrona jak niepodległości broniła wniosku o powołanie komisji śledczej do wyjaśnienia akcji CBA w ministerstwie rolnictwa. Ale partia traci rezon. Pierwszy wychylił się Janusz Maksymiuk. W rozmowie z tvn24.pl przyznał, że komisja nie jest konieczna. Zaprzeczają temu Lepper i Filipek.

Szykuje się rewolucja w Episkopacie

Biskupi diecezjalni chcą wzmocnienia władzy. Wkrótce ich głosami mogą zapadać najważniejsze decyzje w polskim Kościele - pisze DZIENNIK. Dotychczas takie prawo mieli też biskupi pomocniczy. Ograniczenie ich roli przewiduje nowelizacja statutu Konferencji Episkopatu Polski, która w tym roku ma trafić do zatwierdzenia przez Stolicę Apostolską.

PiS pozbywa się ludzi Leppera

Premier czyści instytucje rządowe z ludzi swoich koalicjantów. Po prezesie ARiMR z namaszczenia Samoobrony, stanowisko straciła dyrektor generalna Ministerstwa Rolnictwa Ewa Bartoszewicz. A wiceministrowi Maciejowi Jabłońskiemu, też wywodzącemu się z partii Leppera, odebrano pełnomocnictwa. Lepper ma na to jedną odpowiedź: "To PiS zrywa koalicję, Samoobrona z niej nie rezygnuje".

Maksymiuk i Lewandowska znów razem w Egipcie

"Fakt" znów przyłapał znaną poselską parę z Samoobrony - Janusza Maksymiuka i Sandrę Lewandowską - na wspólnym wylegiwaniu się na plażach Egiptu. Dziennik opublikował kipiący drwiną artykuł, z którego wynika, że "obrońcy ludu" wolą leżeć na plaży niż pracować w polu lub w Sejmie.